Blog
13.05.2007, 17:35 | prywatnie strona/blog
Witam po dłuższej nieobecności. Dużo się u mnie nie dzieje, a jeśli już, to z ekstremalnego lenistwa nawet się wrażeniami nie podzielę. Ot, opierdzielanie się do potęgi mimo wszechogarniających obowiązków tudzież zobowiązań. Nie zdziwiłbym się, gdyby już nikt tu nie zaglądał - bo i po co, jeśli nic się nie dzieje na tej stronie. Miałem ją trochę przerobić, no i była w sumie gotowa, zatrzymało się na jednym skrypcie, który nie do końca działał jak powinien. No i przez ten skrypt zamiast po miesiącu nowa notka trafia po trzech, bo się uparłem, żeby najpierw to poprawić, a później cos pisać. A i tak tego w końcu nie poprawiłem.
Koncert Linkin Park w Polsce
16.02.2007, 00:27 | koncerty
Tak tak, wyżej wspomniany zespół pojawi się u nas w kraju na koncercie. Szczerze powiedziawszy już dawno temu przestałem słuchać LP, jak zapewne zdecydowana większość ekipy (szczególnie forum) LPZionu. Wiadomo, gusta się zmieniają, człowiek poznaje nowe kapele, zagłębia się w nowe gatunki muzy, w końcu od tego jest internet, by poszerzać swoją wiedzę, także muzyczną. Nie zmienia to jednak faktu, że od niemal zawsze marzeniem chyba każdego fana było pojawienie się na koncercie LP. Mnie też to nie minęło. Kiedyś, dawno temu obiecałem sobie, że pewnego dnia pojadę. Nie chodzi o to, że lubię ten zespół, o to, że grają fajną muzę. Z drugiej strony mam do nich sentyment mimo, że najlepsi na pewno nie są. Chodzi o spełnienie szczeniackiego marzenia sprzed kilku lat. Niedawno na necie zaczęły pojawiać się informacje o koncertach we Francji, Niemczech, Austrii - już zacząłem szykować kasę na wyjazd. Czekałem jednak, bo koncert w Polsce stawał się coraz bardziej realny. W końcu wszystko się wyjaśniło - Linkin Park pojawi się u nas na koncercie Pearl Jam jako gość specjalny, będzie to miało miejsce 13 czerwca na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Mało miałem marzeń, szczególnie tych, które doczekały do dnia dzisiejszego. Mimo czysto zawodowego zainteresowania zespołem (pisanie newsów na Zionie) w dniu koncertu spełni się jedno z nich. No, to jedziem - bilety przyjdą pocztą już niedługo.
Doktor Piotr Borówko nie żyje
Mój promotor, pan doktor Piotr Borówko zginął wczoraj nad ranem w wypadku samochodowym. Jechał lanosem z Lublina do Chełma na zajęcia ze studentami zaocznymi. Jadący z naprzeciwka passat zjechał na przeciwny pas i zderzył się czołowo z lanosem, pan doktor zginął na miejscu.
Wszystkiego po trochu
Miesiąc temu odwiedziłem Corella w Stalowej Woli, wybraliśmy się razem na koncert Comy. Do dyspozycji chętnym oddaję opis całego zdarzenia, nagrania wideo (do obejrzenia i ściągnięcia) oraz zdjęcia. Materiał wideo jest średniej jakości, mówiąc delikatnie. Foty albo całe szare, albo całkiem rozmazane. Przykro mi, ale priorytetem była dobra zabawa, a ewentualnie w międzyczasie mogłem coś nagrać / pstryknąć. Poza tym aparat mam od niedawna i muszę nauczyć się jego obsługi w warunkach bojowych. Aha, przekonwertowałem i skompresowałem nagrania wideo, zgrałem także i skompresowałem fotki tak, by można było to wszystko normalnie przez neta oglądać.
Przemyślenia informatyka?
24.12.2006, 02:01 | prywatnie
Wielkie Sprzątanie
Dzisiaj, robiąc generalne porządki w szafkach wyciągnąłem wszystko, co się tylko dało, i rzuciłem na łóżko, w celu posegregowania i poukładania tegoż. W pewnym momencie natrafiłem na małe pudełko z interesującą zawartością, gdzie były m.in.: stare kapsle, bilety komunikacji miejskiej z różnych miast w Polsce, krótkie notatki, stare monety, hacele, podkładki pod piwo, kilka zdjęć, pocztówki, bilety kolejowe, komiksy z Garfieldem, legitymacja szachowa, listy do pierwszej miłości, nawet pistolet na kulki się znalazł, scyzoryk, stary walkman... i wiele innych pierdółek. Nawet Bakieranto znalazłem. Przeglądając te wszystkie rzeczy zebrało mi sie na wspomnienia, ponowne przeżywanie pewnych sytuacji. Pamiętam, że nie było łatwo. Ba, źle było, nawet bardzo źle, niemiło i przykro. Samotnie i okrutnie. Tyle razy marzyłem o spełnieniu jednego, jedynego życzenia: by to, co jest teraz złe, zrównoważyło się z czymś dobrym w przyszłości. Takie yin i yang, zerowa Karma będąca wypadkową całego życia. Teraz wiem, że dzięki pewnym wydarzeniom jestem tą, a nie inną osobą. Wszystkie doświadczenia, dobre czy złe, kształtują Twoją psychikę. Nie możesz powiedzieć: "gdybym wymazał złe wspomnienia życie byłoby piękniejsze", bo nie wiesz jak wyglądałoby Twoje życie bez tych właśnie doświadczeń. A może to, że ktoś zaciągnął Cię i pobił w ciemnej uliczce spowodowało, że wracając do domu nie wpadłeś pod samochód? Jesteś "sobą" także dzięki ranom i bliznom z przeszłości.
Dzisiaj, robiąc generalne porządki w szafkach wyciągnąłem wszystko, co się tylko dało, i rzuciłem na łóżko, w celu posegregowania i poukładania tegoż. W pewnym momencie natrafiłem na małe pudełko z interesującą zawartością, gdzie były m.in.: stare kapsle, bilety komunikacji miejskiej z różnych miast w Polsce, krótkie notatki, stare monety, hacele, podkładki pod piwo, kilka zdjęć, pocztówki, bilety kolejowe, komiksy z Garfieldem, legitymacja szachowa, listy do pierwszej miłości, nawet pistolet na kulki się znalazł, scyzoryk, stary walkman... i wiele innych pierdółek. Nawet Bakieranto znalazłem. Przeglądając te wszystkie rzeczy zebrało mi sie na wspomnienia, ponowne przeżywanie pewnych sytuacji. Pamiętam, że nie było łatwo. Ba, źle było, nawet bardzo źle, niemiło i przykro. Samotnie i okrutnie. Tyle razy marzyłem o spełnieniu jednego, jedynego życzenia: by to, co jest teraz złe, zrównoważyło się z czymś dobrym w przyszłości. Takie yin i yang, zerowa Karma będąca wypadkową całego życia. Teraz wiem, że dzięki pewnym wydarzeniom jestem tą, a nie inną osobą. Wszystkie doświadczenia, dobre czy złe, kształtują Twoją psychikę. Nie możesz powiedzieć: "gdybym wymazał złe wspomnienia życie byłoby piękniejsze", bo nie wiesz jak wyglądałoby Twoje życie bez tych właśnie doświadczeń. A może to, że ktoś zaciągnął Cię i pobił w ciemnej uliczce spowodowało, że wracając do domu nie wpadłeś pod samochód? Jesteś "sobą" także dzięki ranom i bliznom z przeszłości.
Powrót
16.12.2006, 01:01 | strona/blog
Miesięczny poślizg przy wrzucaniu nowej wersji własnej strony dobrze nie wróży, ale mam nadzieję, że teraz będzie tylko z górki. Wszystko rozbiło się o genialny pomysł wałasny polegający na osobistym napisaniu sobie skryptu newsów. Ot, żadne w pełni mi nie odpowiadały, więc postanowiłem mieć tylko to, co mieć chcę. Zacząłem pisać skrypt, w międzyczasie pouzupełniałem nieco materiałów wklejając je w nowy styl strony. Skrypt rósł i rósł, po czym zaczął się krzaczyć, jak to w sporych skryptach bywa, a szczególnie moich skryptach. Walczyłem dzielnie, mniej dzielnie, grzebałem się z tym niemiłosiernie. W końcu nieco mnie oświeciło, nareszcie skończyłem. Skrypt miał być idealny - aktualnie zatrzymałbym się przy stwierdzeniu 'wystarczy, że jest'. Kilka rzeczy dorobię, ale ogólnie nadaje się już do użytku publicznego (przynajmniej mam taką nadzieję).